Ola Skwirut

Prowadzenie konsultacji w psychodietetyce – moje podejście do pracy z klientką

Prowadzenie konsultacji w psychodietetyce – moje podejście do pracy z klientką

Moja filozofia pracy: podążam, a nie ciągnę za sobą

Wspieranie kobiet w zmianie nawyków żywieniowych i budowaniu zdrowej relacji z jedzeniem to coś więcej niż schematy i checklisty. To proces, który wymaga wyczucia, uważności i… luzu.

Bo jeśli będziesz chciała ciągnąć Klientkę na siłę do zmiany, narzucać jej tempo albo oczekiwać bezwzględnej konsekwencji, to szybko zobaczysz, jak opór rośnie, a motywacja spada.

Zamiast tego proponuję, by podążać za jej tempem, kierować się ciekawością i stawiać na rozmowę, zamiast rozkazów.

Oto trzy zasady, którymi się kieruję:

💥 #1. Klientka ma pełną kontrolę

Nie biorę na siebie odpowiedzialności za skuteczność procesu, jeśli Klientka nie wykona swojej części pracy.

To nie znaczy, że mi nie zależy – wręcz przeciwnie! Ale jeśli będę próbowała wziąć na siebie całą odpowiedzialność, to po pierwsze: Klientka nie nauczy się samodzielności, a po drugie: ja sama szybko się wypalę.

🔹 To jej życie i jej wybory. Moim zadaniem jest wspierać, doradzać, inspirować – ale nie podejmować decyzji za nią.
🔹 Daję Klientce przestrzeń. Jeśli nie wykona jakiegoś kroku, to nie znaczy, że „zawaliła” czy „jest słaba” – to znak, że tempo zmian powinno być inne, może powinnam lepiej wyjaśnić cel kolejnego kroku albo zwyczajnie porozmawiać o ostatnim tygodniu w życiu Klientki. Może dużo się działo i nie miała do tego głowy?

Efekt? Klientki czują się bardziej sprawcze i rozumieją, że zmiana zależy od nich. Ja mogę wyjaśnić, zasugerować kolejny krok, coś podpowiedzieć, ale lubię zostawiać wybór i wzmacniać autonomię po to, by Klientki po zakończonym procesie “miały wędkę, zamiast ryby”.

💥 #2. Proces powinien być komfortowy

Jedzenie to bardzo intymna kwestia. Jeśli Klientka nie czuje się swobodnie, to nawet najlepszy plan działania nie pomoże.

Dlatego pracuję w jej tempie – a nie w tempie, które ja uważam za „odpowiednie”.

🔹 Nie wróżę z fusów. Nie jestem przepowiednią, nie wiem, co będzie dla niej najlepsze – ale mogę pomóc jej to odkryć.
🔹 Nie narzucam rozwiązań. Zamiast rzucać gotowe pomysły, pytam: „Co myślisz o tym rozwiązaniu? Jak się z nim czujesz?”
🔹 Nie forsuję szybkich zmian. Wolniejszy proces nie znaczy gorszy – może oznacza trwalszy?

Zdarza się, że ktoś mnie pyta: „Ale czy w ten sposób proces się nie spowalnia?”

Może tak. Ale wiesz, co jest jeszcze wolniejsze?

Ciągłe zaczynanie od nowa po każdej nieudanej próbie.

💥 #3. Moja praca daje mi energię, a nie ją zabiera

To nie przypadek, że mimo intensywnych dni (i po wielu zmianach w swoim sposobie pracy) nie czuję się wypalona. Wręcz przeciwnie – po kilku godzinach konsultacji często czuję się naładowana pozytywną energią.

Dlaczego?

🔹 Nie muszę mieć wszystkich odpowiedzi. Mam przestrzeń na pytanie, słuchanie, szukanie wspólnych rozwiązań.
🔹 Nie trzymam się sztywnego scenariusza. Jeśli w trakcie konsultacji okazuje się, że Klientka nie potrzebuje dziś rozmowy o planie posiłków, tylko wsparcia emocjonalnego – to dostosowuję się do tego.

💡 Bo na końcu liczy się człowiek, a nie moje wcześniej zaplanowane punkty spotkania.

Jak to wygląda w praktyce?

Podam Ci przykład.

Klientka przychodzi na konsultację i mówi: “Chcę przestać się objadać.”

Zamiast przechodzić do rozwiązań, często pytam:
👉 „Od czego się zaczęło?”
👉 „Czy zauważyłaś jakieś wzorce, schematy? Czy jest coś, co zauważalnie nasila objadanie lub je wycisza?”
👉 „Czy masz doświadczenia z dietami? Jeśli tak, to jakie?”

I nagle okazuje się, że Klientka wcale nie potrzebuje zestawu rozwiązań, tylko wysłuchania, wydobycia odpowiedzi z jej historii, niekiedy delikatnego nakierowania i uporządkowania całości w sensowny plan działania, który później dopasuje do siebie.

To jest właśnie praca z podążaniem, a nie narzucaniem.

0
    0
    Koszyk
    Twój koszyk jest pustyPowrót do sklepu