Ola Skwirut

Cześć, mam na imię Ola i pomagam psychodietetyczkom spełniać biznesowe marzenia.

Nie obiecuję zarabiania 50k miesięcznie albo milionowych obrotów rocznie.

Spełnianie biznesowych marzeń nie definiuję liczbami, tylko Twoim samopoczuciem.

Wzruszeniem, po kolejnej opinii od zadowolonej Klientki, której odmieniłaś życie.

Spokojem, który czujesz, bo Klientki płacą za pakiety spotkań, dzięki którym masz regularne i wystarczające wpływy na konto.

Ekscytacją, gdy projektujesz treści - bo wiesz do kogo piszesz i jaki cel chcesz osiągnąć.

ola skwirut o mnie

Wyobraź sobie, że pracujesz 4 dni w tygodniu.

Masz jeden dzień extra na powolny poranek w łóżku z książką, wycieczkę do lasu z psem, swobodny trening na siłowni w godzinach, kiedy ludzi jest najmniej, wyprawę do kina albo nadrobienie serialu na netflixie. Masz bonusowe 24h dlatego, że poukładałaś swoją pracę tak, aby pozwalała Ci żyć tak, jak lubisz. Bez pośpiechu, w własnym rytmie, mając czas na przyjemności.

psychodietetyka

Jeśli nastawiasz się na wyniki finansowe do tego stopnia, że jesteś gotowa zarywać noce, prowadzić 50 konsultacji tygodniowo i rozdawać kody rabatowe na lewo i prawo – nie dogadamy się.

Jeśli jednak biznes to dla Ciebie obszar by się realizować, ale oprócz tego chcesz prowadzić życie, w którym masz spokojną głowę oraz energię, żeby pójść na tańce, do kina, na kolację, wesele lub poczytać książkę bez obsesyjnego sprawdzania maili albo instagrama – to nadajemy na tych samych falach.

Zdrowie psychiczne to dla mnie ogromna wartość.

Wypaliłam się zawodowo kilka miesięcy po założeniu działalności (tak, okazuje się, że to możliwe 😅).

W podstawówce nauczycielki nazywały mnie “zdolną, ale leniwą”, ale nie zdawałam sobie sprawy, że jestem tak zdolna, żeby zapędzić się w stany depresyjne robiąc to, co kocham.

Możesz uwielbiać swoją pracę, kochać rozwój i mieć ogromnego, wewnętrznego powera, aby odmieniać życia Twoich Klientek na lepsze…a jednocześnie zaliczyć bolesny upadek i zderzenie z rzeczywistością, gdy traktujesz wszystko i wszystkich priorytetowo, tylko nie siebie.

Dlatego jeśli będziemy razem pracować, to chcę, żebyś napisała sobie na karteczce samoprzylepnej i powiesiła w widocznym miejscu “Czego potrzebuję?” i wracała do tego pytania tak często, jak to możliwe.

ola skwirut psychodietetyka

Sama nie zadawałam sobie tego pytania i  skutki były następujące:

Sprzedawałam konsultacje pojedynczo, zamiast w pakietach - co sprawiało, że mogłam się pożegnać z jakąkolwiek stabilnością finansową.

Nie pobierałam płatności z góry - przez co bywały sytuacje, że musiałam wypisywać maile do Klientek i upominać się o wpłaty (tak, serio).

Nie miałam regulaminu współpracy, który jasno by definiował jak często i z jakim wyprzedzeniem czasowym można przekładać i odwoływać spotkania - przez co bywały sytuacje, że na 10 minut przed spotkaniem otrzymywałam maila o treści “przykro mi, rozchorowałam się, nie dam rady się pojawić, kiedy możemy odrobić to spotkanie?”...i faktycznie je odrabiałyśmy. Dziś jest to dla mnie nieakceptowalne.

Nie miałam ustalonych żadnych zasad ze sobą - zdarzało się, że znajdowałam terminy konsultacji dla Klientek o 7:30, 20:30 albo w soboty z rana. Nienawidzę pracować w takich godzinach (rano chcę mieć czas na książkę, a 20:30 kończę spacer z psem i wskakuję zaraz do łóżka), a weekendy to moja wolna-od-pracy świętość.

Chcę, żeby to wybrzmiało: to ja ponoszę pełną odpowiedzialność za stworzenie biznesu, który mnie drenował. Pozwałam sobie wchodzić na głowę i to nie jest niczyja wina. Po prostu nie wiedziałam, że można inaczej.

Doszło do tego, że otwierając laptopa robiło mi się słabo. Zaczynałam o 8:00, kończyłam o 20:00 (zerowy work-life balance to było moje drugie imię, wcale nie Irena)

Zmęczeniowy ból głowy mijał dopiero po godzinie spacerowania w ciszy. Wracałam do domu, kładłam się spać…i na drugi dzień to samo.

Miałam przekonanie, że muszę pomagać swoim Klientkom i że nie mogę odmówić, skoro ktoś chce pracować właśnie ze mną. 

Podejmowałam mnóstwo złych decyzji, wypisałam ich tutaj zaledwie kilka. 

Programy, które dla Ciebie stworzyłam, zawierają odpowiedzi, których potrzebuje każda psychodietetyczka, która chce czuć na co dzień spokój i jasność za każdym razem, gdy wykonuje zadanie.

Będzie nam się świetnie współpracowało, jeśli aktualnie po głowie chodzą Ci pytania, takie jak…

Jak tworzyć ofertę tak, żeby trafiać do klientów, z którymi dobrze mi się będzie pracowało?

Co zrobić, żeby klienci chcieli przyjść do mnie, skoro jest tyle super specjalistów?

Jak odpowiednio wycenić swoje produkty i usługi?

Od czego zacząć swoje działania, żeby zacząć zarabiać, a nie tracić czasu na posty, których nikt nie przeczyta?

Jak poprowadzić 1. konsultację psychodietetyczną i nie spanikować?

Co zrobić, gdy trafi mi się ktoś niewspółpracujący lub małomówny?

Jak pracować z osobami, które mają problem z objadaniem?

Jakie ćwiczenia mogę zaproponować Klientkom we współpracy?

Jak wyznaczyć cele współpracy psychodietetycznej i mierzyć jej efektywność, aby wiedzieć, że skutecznie pomagam i aby Klient mógł zdecydować o swoim zadowoleniu z procesu?

Biznes oparty na pomaganiu to coś pięknego.

Łączy nas zawziętość, ambicja, empatia i wyrozumiałość. To sprawia, że możemy mieć tendencję do przekraczania siebie i pomagania innym, a dopiero później sobie.

Ale jest jeszcze jedna rzecz, której się dowiedziałam w praktyce: Pieniądze są ważne. Regularne, powtarzalne, stabilne przychody zapewniają Ci psychiczny komfort, poczucie bezpieczeństwa i no, cholera, lajkami z instagrama nie opłacisz kolejnego szkolenia, zakupów w lidlu czy karnetu na siłkę. To jest jasne…

Ale żadna ilość pieniędzy nie pomoże Ci czuć się dobrze, jeśli kiepsko ułożysz biznes.

Jeśli będziesz sprzedawać ofertę, w którą nie wierzysz i która Cię nie jara. 

Jeśli nawiążesz współpracę z osobami, które podważają Twoje pomysły, odwołują spotkania na ostatnią chwilę i nie angażują się w proces.

wnioski z pracy jako psychodietetyczka

Satysfakcja = kasa + oferta, którą kochasz sprzedawać + równowaga między pracą i odpoczynkiem.

Przed Tobą sporo pracy do zrobienia, ale wiem, że tego się nie boisz.

Boisz się napracować bez rezultatu. Nie chcesz kręcić się w kółko, tracić czas i energię, frustrować się brakiem klientów, zamówień i satysfakcji z prowadzonych procesów.

Jesteś przedsiębiorczynią gotową, by działać, eksperymentować, wyciągać wnioski i działać w swoim tempie, bez porównywania się, patrzenia na innych, w pełnym skupieniu na swojej ścieżce.

Zgadza się? Pracujmy razem.

Pierwszy krok?

Podziękuj sobie za to, że szukasz dla siebie rozwiązań i nie rezygnujesz z tego, co dla Ciebie ważne.

Drugi krok?

Przypomnij sobie, że życie dzieje się tu i teraz. Nie zacznie się wtedy, gdy będziesz zarabiać stabilne 10, 20, 30 tysięcy miesięcznie. Nie odmieni się magicznie. Część problemów zniknie, pojawiają się nowe. Życie jest tu i teraz.

Trzeci krok?

Z wdzięcznością za to, ile wspaniałych decyzji podjęłaś, żeby znaleźć się tu, gdzie jesteś dzisiaj - sprawdź czego szukasz.

ola skwirut o mnie

Zbudujmy biznes, który pozwala Ci 

✅ pojechać na wycieczkę rowerową w środku dnia, gdy jest ładna pogoda,

✅ wyspać się, zjeść rano śniadanie bez pośpiechu, poczytać książkę,

✅ pracować z osobami, z którymi świetnie Ci się rozmawia i nadajecie na tych samych falach,

✅ opłacić wszystkie bieżące rachunki i każdego miesiąca odłożyć oszczędności,

✅ kończyć pracę po 5-6h, zamiast męczyć swoje ciało przez 12h siedzenia na fotelu jak połamana krewetka,

✅ nie martwić się nagłymi, dodatkowymi badaniami i tym, że zostawisz u lekarza dodatkowe 1000 zł.

A tak prywatnie...

Uwielbiam swoją pracę i mimo, że to spory kawałek mojego życia – nie jest jedynym.

W wolnych chwilach spaceruję z moim psem Kefirem (którego z ogromną czułością nazywam dupkiem, bo naprawdę jest strasznym dupkiem, jak wszystkie terriery), czytam książki niezwiązane z odżywianiem (bo ileż można), oglądam seriale na netflixie które wyłączają mi mózg, chodzę na koncerty (za mną m.in. Metallica, AC/DC, Kiss, Iron Maiden, The Raven Age, Hollywood Undead), robię wszędzie bałagan (prawdopodobnie niezdiagnozowane ADHD) i studiuję psychologię 👩🏼‍💻

Gdy dopisuje pogoda i czas, uciekam w góry, do lasu lub na rower.

Ostatnio się przełamałam i zaczęłam jeździć samochodem (który sobie sama kupiłam spontanicznie!), z czego jestem z siebie najdumniejsza na świecie

#ZbijamSamejSobiePiąteczkę. 

0
    0
    Koszyk
    Twój koszyk jest pustyPowrót do sklepu