Przez długi czas działałam intuicyjnie. Tworzyłam posty, pisałam maile, projektowałam darmowe materiały… bez większego zastanowienia, jaki to ma cel. Czułam, że robię „coś”, ale nie wiedziałam, czy to faktycznie działa. Przyciągałam ludzi, budowałam społeczność, ale… co dalej?
Nie miałam nawet małego produktu, który mogłyby kupić osoby czekające na konsultację 1:1. Moja oferta była niepełna, a przez to traciłam Klientki, które mogłyby skorzystać z mojej wiedzy na różnych etapach swojej drogi.
Dziś wiem, że wszystko przychodzi w swoim czasie. Każdy etap przynosi swoje lekcje. Ale gdybym mogła cofnąć czas, chciałabym znać te pięć rzeczy.
1. To, co masz na koncie, zależy od tego, co produkujesz
W biznesie online nie ma przypadków. Możesz działać strategicznie i czerpać z tego efekty albo pisać kolejne posty „dla algorytmu”, które nie przekładają się na realne przychody.
Jeśli chcesz, by Twoje działania miały sens, zapytaj siebie:
- Czy ten post prowadzi moją wymarzoną Klientkę do oferty?
- Czy moja oferta jest widoczna i spójna?
- Czy planuję, co i kiedy tworzę, czy działam chaotycznie?
2. To, kogo przyciągasz, zależy od Twoich treści
Każdy darmowy post, każdy mail, każde story – to okazja do tego, by jasno pokazać, komu i w czym pomagasz. Jeśli Twoje treści są zbyt ogólne lub skierowane do wszystkich, trudno będzie przyciągnąć właściwe Klientki.
Strategiczne pisanie oznacza:
- Precyzyjne nazywanie problemów i potrzeb Twoich odbiorczyń.
- Jasne komunikowanie, jak możesz pomóc.
- Tworzenie treści, które zachęcają do działania – nie tylko do lajkowania.
3. Organiczne działania to za mało
Możesz latami rozwijać profil na Instagramie i walczyć o zasięgi albo…
Możesz podejść do tego strategicznie:
- Wspierać działania organiczne reklamą (nawet niewielkim budżetem!).
- Budować listę mailową, która nie zależy od humoru algorytmów.
- Tworzyć ofertę, którą KOCHASZ sprzedawać i która realnie wspiera Twoje Klientki.
To daje nie tylko stabilność finansową, ale i spokój w biznesie.
4. Potrzebujesz przemyślanej ścieżki powitalnej
Czy wiesz, że większość osób, które zapisują się na newsletter, nigdy niczego od Ciebie nie kupi… jeśli nie utrzymasz z nimi kontaktu?
Zapis to dopiero początek. Kluczowe jest to, co dzieje się dalej:
- Czy nowa odbiorczyni dostaje od Ciebie wartościowe maile?
- Czy wie, kim jesteś i w czym możesz jej pomóc?
- Czy dostaje od Ciebie jasne zaproszenie do dalszej współpracy?
Bez tego newsletter to tylko martwa lista adresów.
5. Nie każda Klientka kupi konsultację 1:1
Nie każda osoba, która Cię śledzi, od razu zdecyduje się na indywidualną pracę z Tobą. To normalne! Dlatego warto mieć w swojej ofercie różne progi wejścia:
- Darmowy produkt, który buduje zaufanie.
- Niedrogi mini-produkt, który pozwala przetestować Twoją wiedzę.
- Główna oferta, która daje największą wartość i efekty.
Tak zbudowana oferta sprawia, że nie tracisz Klientek, które nie są jeszcze gotowe na duży wydatek, ale chcą zrobić pierwszy krok.



